- 3 kg pomidorow,
- pól kg marchwi,
- pól kg antonowek,
- pól kg czerwonej papryki,
- pól kg cebuli,
- 3 glówki czosnku,
- 4 ostre papryczki,
- pól szklanki cukru
- 2 lyżki soli
środa, 21 grudnia 2011
Świąteczny obrus
Dziś kolejny z moich obrusów gigantów - tym razem w świątecznej odsłonie.
Mimo, iż na dworzu śniegu nadal brak ja wyszydełkowałam sobie gwiazdki.
A tak wygląda brzeg:
Całość ma wymiary 115 x 160 cm, robiona białym kordonkiem Filo di scozia 1126/250 g, szydełko Tulip 1,75 mm.
piątek, 25 listopada 2011
Przedsmak zimy - żurawina
Jakoś w tym roku zima nie przychodzi. Nie to, że specjalnie tęsknię za mrozami ale dekoracje świąteczne kuszą, by już poczuć klimat świąt a tymczasem za oknem szaro i mgła.
Dlatego zrobiłam coś, co nieodmiennie kojarzy mi się ze świętami i zimowymi wieczorami - żurawinę.
Te bardzo zdrowe owoce nie nadają się do jedzenia na surowo (no chyba, że ktoś jest baaardzo odporny albo lubi aż tak kwaśne rzeczy), ale suszone lub w formie nieco przetworzonej są znakomitym źródłem witamin. Poza tym zabijają wszelkie bakterie no i są bardzo smaczne.
Zatem polecam:
Żurawina do mięs i serów
1 kg żurawiny
ok. 1/2 kg cukru
Żurawinę dobrze płuczemy, wsypujemy do garnka i zasypujemy połową cukru.
Po upływie pół godziny nastawiamy na bardzo mały płomień i często mieszając smażymy aż się zeszkli. Próbujemy i pomału dosypujemy cukru do smaku.Po mniej więcej 3 godzinach żurawina jest gotowa.
Przekładamy do małych słoiczków (z tej porcji wychodzi ok. 6) i pasteryzujemy 15 minut.
Polecam do świątecznych mięs albo panierowanego camemberta.
Prawda, że taka zasypana cukrem żurawina kojarzy się z owocami przysypanymi delikatnie śniegiem?
środa, 9 listopada 2011
Obrus gigant
Tak go nazwałam, bo jest naprawdę duży - ma 180 cm średnicy. Oczywiście na okrągły, duży stół, który kiedyś będę miała :) Póki co prezentuję go na odnowionym białym stoliku, na którym rzecz jasna nie mieści się w całości...
Robiłam go stosownie do rozmiarów - zajęło mi to półtora roku. No, oczywiście, nie non-stop, tylko w wolnych chwilach.
Ale pod koniec było ciężko, bo jedno okrążenie zajmowało mi ponad 2 godziny.
Robiłam go z kordonka Filo di scozia 1126 m/250 g, ecru, szydełko Tulip 1,5.
Tutaj w zbliżeniu:
A tu cały - naprawdę nie miałam go jak objąć...
Z jesiennym akcentem...
A to piękne chryzantemy wyhodowane przez sąsiadkę z naszczepki:
i mój skromny jesienny bukiecik z liści:
poniedziałek, 24 października 2011
Wszystkie kotki już mają dom
Te urocze maluchy zostały porzucone przez matkę niedługo po urodzeniu. Na szczęście na tyle blisko domu mojej mamy, że udało się je w porę zauważyć i uratować, co nie było łatwe, bo były bardzo wychłodzone i wygłodzone. Karmiliśmy je mlekiem po kropelce - żaden smoczek nie był tak mały by się zmieścił do kociego pyszczka.
W tej chwili mają ok. 5-6 tygodni, samodzielnie jedzą, załatwiają swoje potrzeby w piasek i rozwijają się w szybkim tempie. Według wszelkiego prawdopodobieństwa ;-) są 2 kotki i jeden kocurek. Wszystkie czarne i bardzo do siebie podobne.
Właściwie to było ich czworo ale jednym dzielnie opiekuje się sąsiadka, u której kotek zostanie już na stałe :)
Pozostałym trzem szukaliśmy domu i na szczęście udało się. A dwie kotki są razem i zamieszkały nawet na tej samej ulicy. Dziękuję wszystkim, którzy pomagali mi w zamieszczaniu informacji i szukaniu dla nich domu a szczególnie Grażynce
A tu kilka migawek z ich życia:
| Co tam się dzieje? |
| Ale nic ciekawego mnie nie ominie... |
| Trzeba wyjrzeć co się dzieje |
| Może to da się złapać? |
| O, jedzonko! |
| Całkiem smaczne było |
| Taki jestem duży |
| Tajni agenci |
| Ale o co chodzi? Przecież tak słodko śpimy |
piątek, 21 października 2011
Stolik po renowacji
Zawsze chciałam mieć okrągły stół. I będę kiedyś miała - duży, ciężki, drewniany.
Taki, na który już teraz zrobiłam kilka szydełkowych, okrągłych obrusów.
Póki co jednak w zakamarkach domu babci znalazłam zapomniany stolik wiklinowy z drewnianym blatem.
Stał tak nieużywany od 20 lat i troszkę mu to zaszkodziło.
Postanowiłam zatem doprowadzić go do formy.
Przede wszystkim zaszpachlowałam wypaloną dziurę.
Odkurzyłam, umyłam, pokleiłam i poprzybijałam gwoździkami odpadające kawałki wikliny.
Niestety, nie wszystko udało się zregenerować - ślady po kornikach zostały...
Na koniec 2 razy pomalowałam farbą akrylową - Dulux biały, aksamitny.
No i trochę inaczej wygląda :)
Szczególnie w towarzystwie takiej jesieni:
środa, 5 października 2011
Paprykowe szaleństwo
Jako, że sezon na paprykę w pełni dziś kilka przepisów na paprykowe przetwory. Warto je zrobić, bo zimą jak znalazł a sama paryka jest w zimie droga.
Sos pomidorowo-paprykowy
Ok. 3 kg pomidorów
4 ząbki czosnku
Ostra papryka sproszkowana
Sól, cukier, olej
Pomidory rozgotować i przetrzeć. Paprykę pokroić, dodać czosnek wyciśnięty i pokrojoną w talarki cebulę, sól, podlać olejem i wrzącą wodą, dusić do miękkości. Przetrzeć przez sitko (lub zmiksować), połączyć z przecierem, dodać cukier i sól, paprykę do smaku, zagotować, pasteryzować.
Papryka marynowana
3 kg papryki
12 szklanek wody
2 szklanki octu
2 szklanki cukru
2 łyżki soli
pieprz ziarnisty, gorczyca.
Składniki zalewy zagotować.
Paprykę umyć, wydrążyć gniazda nasienne, poroić w paski.
Na dno słoików wsypać po kilka ziarenek pieprzu i gorczycy. Ułożyć paprykę, zalać przestudzoną zalewą. Słoiki pasteryzować ok. 20 minut.
Na koniec przepis na sos zwany adżika marinika.
To pomidorowo - warzywny sos, trochę zbliżony do ketchupu, zankomity na kanapki i nie tylko.
Przepis znalazłam tutaj: http://www.wielkiezarcie.com/recipe4885.html
i jak tylko zrobiłam to od razu zaplanowałam kolejną porcję, takie to pyszne. Choć przyznam szczerze, że zmiejszyłam ilość ostrych dodatków.
Podaję zatem moje proporcje:
- szklanka oleju
Warzywa oczyścić, z papryk wykroić gniazda nasienne, pokroić (pomidory ze skórką), czosnek przecisnąć przez praskę i wszystkie razem wrzucić do garnka. Dodać sól i cukier.
Dusić 3 godziny bez przykrycia. Na koniec dodać olej. Zmiksować, podgrzać, przelać do słoiczków. Ja jeszcze pasteryzowałam ok. 10 minut.
Subskrybuj:
Posty (Atom)