Tym razem też dwie, tylko - hmm, no cóż, czasu brak.
1. Philippa Gregory "Uwięziona królowa"
Powieściom Philippy Gregory nie można postawić niższej oceny niż 6.
Doskonała powieść historyczna, tym razem pisana z perspektywy samej
głównej bohaterki, jak i dwóch osób z jej otoczenia: zakochanego w niej
hrabiego i jego żony. Uwięziona królowa to Maria Stuart, więziona przez
Elżbietę I przez 17 lat i w końcu stracona. Przez wszystkie te lata
wierzy, że powróci na tron Szkocji i knuje spiski mające ją doprowadzić
do tego celu. Niestety, przegrywa...
Ocena 6/6
Kategoria: Historyczne
2. Monika Szwaja "Zatoka trujących jabłuszek"
Trzecia, ostatnia część opowieści o losach czterech przyjaciółek. Tym
razem nieco egzotyczna i moim zdaniem pisana nieco na siłę. Jak zwykle
zbyt dużo zbiegów okoliczności i zbyt prostych rozwiązań. Plus za
wczucie się w psychikę każdej z postaci.
Ocena: 4/6
Kategoria: Obyczajowe
piątek, 14 listopada 2014
wtorek, 14 października 2014
Książki we wrześniu 2014
Tym razem znów tylko dwie książki, ale to z racji ich rozmiarów :)
1) Philippa Gregory "Wieczna księżniczka" -powieść o kłamstwie, które zmieniło bieg historii Anglii...Wypowiedziana w chwili śmierci pierwszego męża przysięga, w imię zakorzenionego przekonania o woli Boga, by być królową Anglii owocuje niezwykłymi wydarzeniami zarówno w życiu królowej Katarzyny, jak i losów jej nowej ojczyzny, Anglii. Przyczynia się do pokonania jej wrogów i rozkwitu kraju. Niestety, za cenę wielu upokorzeń, niezrozumienia i zdrady własnego męża, króla Henryka VIII. Fascynująca lektura rzucająca nowe światło zarówno na życie tego barwnego władcy jak i samej głównej bohaterki.
Kategoria: historyczne
Ocena - 6
2) Monika Szwaja "Dziewice do boju" - kontynuacja losów czterech przyjaciółek, zmierzająca do szczęśliwego finału, czyli związku z mężczyzną. Każda z nich, aczkolwiek w nieco zaskakujący sposób trafia na tego właściwego. Zabawna, lekka powieść, choć momentami irytująca poprzez zbyt łatwe do przewidzenia zakończenia, zbyt oczywiste sploty zdarzeń i zbyt naiwne przypadki.
Kategoria- obyczajowe
Ocena- 5
piątek, 3 października 2014
Zimowity, czyli odrobina wiosny jesienią
Te piękne kwiaty, zwane nieraz krokusami jesiennymi (choć to nie to samo) kwitną właśnie teraz.
Niesamowite, jak bardzo cieszą oko kształtem przypominającym pierwsze wiosenne kwiaty. Są wieloletnie, wyrastają z cebul sadzonych pod koniec sierpnia i nie wymagają wykopywania, gdyż nie przemarzają w zimie. Wiosną wyrastają z nich długie liście, które potem zasychają. Są niewymagające - jedyne czego potrzebują to woda a na mniej żyznych glebach - odrobina kompostu. Kwitną od końca sierpnia do października.
Warto je posadzić, by mieć jesienią wspomnienie wiosny w ogrodzie.piątek, 12 września 2014
Powidła pieczone
Powidła to chyba najpopularnieszy sposób przetwarzania wegierek. W tym roku odkryłam, że można je robić prostszą metodą, a co najważniejsze - bez przypalonego garnka!
Po prostu śliwki myjemy, wyjmujemy pestki i wkładamy do dużego naczynia żaroodpornego lub żeliwnego garnka. Wstawiamy do piekarnika na 150 stopni i po prostu pieczemy 3-4 dni po 2 godziny dziennie bez przykrycia. Nie mieszamy w trakcie!
Dopiero po wyjęciu z piekarnika każdego dnia można je przemieszać a ostatniego dnia ewentualnie dodać cukier. Ja dodałam ze 30 dkg na 4 kg owoców. Odlewałam też przez pierwsze dwa dni sok, bo wydawało mi się go za dużo (zużyłam do zrobienia kompotu).
Gotowe powidła przekładamy do słoików, ja jeszcze pasteryzowałam przez 5 minut.
czwartek, 11 września 2014
Dżem z węgierek i antonówek
Ponieważ w tym roku jest w zasadzie klęska urodzaju owoców, żal nie skorzystać z darów natury. Generalnie węgierki to tym lepsze im dojrzalsze, a im dojrzalsze tym słodsze, co ma miejsce zazwyczaj pod koniec września, jednak w tym roku pory roku jakoś przyspieszyły i u mnie węgierki już teraz zaczynają marszczyć się przy ogonku (oznaka pełnej gotowości przetwórczej). W dodatku obrodziły wyjątkowo i przerobiłam ich chyba ze 20 kg. Na pierwszy ogień poszedł dżem z dodatkiem antonówek, które też występują w słusznej ilości tego roku.
Na dżem potrzebujemy:
wegierki
antonówki lub inne jabłka
cukier
Proporcje i ilości są dowolne
Węgierki myjemy, wyjmujemy pestki i wrzucamy do dużego garnka z grubym dnem. Smażymy na małym ogniu. Jabłka obieramy, wykrawamy gniazda nasienne i kroimy na kawałki.
Wrzucamy do innego garnka i dusimy przez kilkanaście minut do zmięknięcia. Łączymy ze śliwkami i tak na małym ogniu dusimy razem, mniej więcej przez 2-3 dni po godzince, półtorej. Na koniec dodajemy do smaku cukier (zużyłam ok. 70 dkg na 10 kg owoców łącznie). Gorący dżem nakładamy do słoików i pasteryzujemy 5 minut.
wtorek, 9 września 2014
Dżem mirabelkowo-jabłkowy
Mirabelki się kończą, ale jabłek w tym roku pod dostatkiem. Toteż gdzie mogę, tam je dokładam. W tym roku wiele moich dżemów ma je w składzie. Przez to zyskują na łagodności i ciekawym smaku.
Na dżem potrzebujemy:
Na 1 kg mirabelek - 1 kg jabłek
cukier do smaku, u mnie było to 0,5 kg bo mirabelki są kwaśne.
Oczywiście jeśli chcemy więcej dżemu to proporcje zwiększamy, z tej porcji wychodzi ok. 7 słoiczków.
Jabłka obieramy, wycinamy gniazda nasienne, kroimy w kawałki i rozgotowujemy przy użyciu minimalnej ilości wody.
W drugim garnku rozgotowujemy mirabelki, co trwa naprawdę chwilkę, a potem gorące przecieramy przez sitko wprost do garnka z jabłkami. Pozwalamy im jakiś czas gotować się razem na małym ogniu. Dodajemy cukier. Gorący dżem przekładmy do słoików, które pasteryzujemy ok. 5 minut.
Wychodzi pyszny, złocisty dodatek do bułki z masłem lub chałki.
poniedziałek, 8 września 2014
Buraki liściowe, czyli buraki, które wcale nie okazały się burakami
Lubicie botwinkę? Pewnie tak, ja też. Dlatego wiosną postanowiłam, że w tym roku będzie jej pod dostatkiem. Posiałam buraki liściowe, bo - jak mi się wydawało - połączę przyjemne z pożytecznym i będę mieć liści do zupy pod dostatkiem. Akurat! To co widzicie na zdjęciu to właśnie one- w niczym nieprzypominające w wyglądzie botwinki liście. No i niestety, w smaku też jej nie przypominają.
Odnalazłam torebkę po nasionach i doczytałam, że "liście przygotowuje się jak szpinak, ogonki liściowe jak szparagi". Niestety, ani jedno ani drugie się nie sprawdziło... Owszem, zerwałam, umyłam, pokroiłam i do gara na maśle, podsmażyłam, udusiłam podlewając wodą, dodałam sól, pieprz i czosnek. Zjedliśmy udając, że to szpinak, ale zupełnie bez szału.
Cóż, na drugi raz poczytam informacje jeszcze przed siewem :) Ale powtórki już nie będzie.
A może Wy macie jakieś pomysły na smaczną potrawę z buraków liściowych?
A może Wy macie jakieś pomysły na smaczną potrawę z buraków liściowych?
Subskrybuj:
Posty (Atom)






